15:20:00

KARLSRUHE, GERMANY

Karlsruhe miasto na południu Niemiec. Można by powiedziec, że mój drugi dom. Drugi dom z tego względu, że mieszka tam mama i brat mojej drugiej połówki.



Nazwa miasta pochodzi od imienia margrabiego Badenii (czyli kraju związkowego, w którym leży), a mianowicie Karola Wilhelma von Baden-Durlach. Zbudowano je wzorując się na układzie gwiaździstym (w środku mamy centrum miasta, od którego odchodzą ulice) i podzielono na 27 dzielnic.

Miasto jak miasto. Muzea, teatry, ogrody, uczelnie, domy handlowe. Jest to dobrze skomunikowany, duży ośrodek przemysłowy. Ciekawostką może być to, że stanowi siedzibę Sądu Najwyższego i Federalnego Trybunału Konstytucyjnego Niemiec. Związane są z nim również interesujące postacie takie jak Hans Frank, Hermann Göring (tych dwóch panów chyba nie muszę przedstawiać) oraz Karl Drais (twórca roweru) i Carl Benz (twórca pierwszego samochodu).

Kiedy przyjechałam tam po raz pierwszy nie bardzo przypadło mi do gustu. Wydawało sie takie... nudne, surowe i poukładane. A jest po prostu inne. Z kazdą wizytą coraz bardziej się do niego przekonuję. Przyzwyczajam się do tego, że niedziela to dzień święty, kiedy wszystko jest pozamykane, do tego, że od godziny 22 do 6 rano nie kupi się nigdzie alkoholu (nie żebym piła) czy do tego, że w tygodniu większość sklepów czynna jest do godziny 20. Lubię to, że prawie każda butelka jest zwrotna, dzięki temu nie uraczy się żadnej na chodniku, a i kupić coś można za wydany w automacie kwitek. Fajnie, że 99% budynków jest kolorowych i zadbanych, a ich okna zdobią okiennice. Przypominają mi one Włochy, które tak uwielbiam. Jestem wdzięczna temu krajowi (albo chociaż mieście) za wszystkie odkryte baseny, których jest mnóstwo! W upalne dni są one wybawieniem setek, jak nie tysięcy ludzi. Kolejny fenomen - prawie każdy, niezależnie od tego jak jest ubrany nosi sneakersy, a na jednej ulicy można znaleźć dobrych kilka sklepów z obuwiem sportowym. Nie wspomnę już o poziomie życia. Niemcy to kraj, w którym wysokość zarobków jest jak najbardziej adekwatna do cen. Podejmując tam pracę za średnią krajową można żyć naprawdę przyzwoicie. Do tego dochodzą pomoc finansowa i wszelkiego rodzaju dofinansowania. A na koniec troszkę o tolerancji. Nie mówię tu o popularnym ostatnimi czasy temacie imigrantów ale ogólnie. Na ulicy człowiek musi się nieźle wysilić żeby wskazać Niemca z krwi i kości. Kraj ten zamieszkuje dużo Turków, Rosjan, Polaków i wiele innych narodowości. Co mi się podoba to to, że ani razu nie byłam świadkiem przemocy fizycznej czy psychicznej na tle rasowym, bo taka się po prostu nie zdarza, a jeśli już to sporadycznie.    

























































K.

5 komentarzy:

  1. Co to za samochód, który jest tak elastycznie wygięty?. Wyglada nieźle: ) Bardzo fajnie odpisałaś to miasto, zdjęcia też zachęcają do odwiedzin. Faktycznie temat rasizmu w Niemczech czy w Austrii, gdzie mieszkam spotyka się tylko rzadko. Dzięki temu mozna w obu krajach poczuć się jak w domu. Zapraszam na moje wpisy prosto z Wiednia www.zostajetu.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już go niestety nie ma. Wydaje mi się, że był częścią jakiejś wystawy ale owszem, wyglądał świetnie! :) Dziękuję! Pozdrawiam, K!

      Usuń
  2. Nigdy tam nie byłam, chodź wielokrotnie słyszałam tą ną nazwę. Nie wiedziałam także, tam znajduje się ta czerwona ciężarówka - a widziałam ją kiedyś w internecie i bardzo mi się podobała jako przykład guarilla marketingu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawy wpis, interesujące miasto i piękne zdjęcia :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. cisza i spokoj...idealne miejsce :) jednak niestety nie dla mnie :P ja kocham duze miasto, mnostwo ludzi, szybkie zycie :P
    zapraszam do mnie na nowy post relacja z podrozy do Azji :)
    https://brbadventures.wordpress.com/2017/03/09/every-airport-has-own-story/
    Kasia

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 KATE`S POINT OF VIEW , Blogger